Tekst piosenki
Ta wyprawa była dla nas przyjemnością
Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
Parobcy porzucili domy broń i stada
Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
I z całej krainy nie pozostał po nas
Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!*”
Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!”
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Hiob to kolejny z zagranych na płycie Raj utworów inspirowanych opowieściami biblijnymi.
Jacek Kaczmarski nawiązuje do bohatera starotestamentowej Księgi Hioba, który padł ofiarą zakładu pomiędzy Bogiem a Szatanem. Diabeł usiłował dowieść, że mężczyzna wyrzeknie się swojej wiary gdy tylko zostanie pozbawiony doczesnego szczęścia. Jednak mimo następujących po sobie tragedii – utraty majątku, rodziny i zdrowia – Hiob nigdy nie wyparł się Stwórcy.
W utworze Kaczmarskiego funkcję podmiotu lirycznego pełni przywódca górskiego plemienia, który – korzystając ze słabości umęczonego Hioba – najeżdża i plądruje jego ziemie. Gdy wreszcie dociera do zrujnowanego domostwa cierpiącego na trąd mężczyzny, nie może nadziwić się jego postawie: Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga / Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem. Hiob nie tylko pozostaje wierny Bogu, ale wręcz cieszy się ze wszystkich spotykających go nieszczęść; jego słowa brzmią jak słowa szaleńca.
Kaczmarski powiedział w rozmowie opublikowanej na łamach miesięcznika Odra:
(…) istotnym dla mnie przesłaniem tej piosenki było to, że człowiek unosi Boga, wiara jest możliwa tylko dzięki człowiekowi, jest to tekst o wierze w wiarę. Natomiast wiara nie byłaby wiarą, gdyby była racjonalnie wytłumaczalna, zrozumiała, dlatego ludzie buntują się czy hamują przed akceptacją losu Hioba. To przekracza ich racjonalne wyobrażenie; dopiero to, co się z nimi stanie w życiu, może sprawić, że to pojmą i dźwigną ten ciężar albo pod nim upadną.











Komentarze (0)