Slipknot – czego możecie nie wiedzieć o członkach zespołu

Dodany: 9 lip 2019 10:42
Przez: MR
foto: revolvermag.com, musicradar.com, metalnexus.net, alterpress.com, kerrang.com

Slipknot jest szalony. Jeśli potrzebujesz na to więcej dowodów niż dziewięciu zamaskowanych gości z Iowa w kombinezonach grających death metalowe riffy, bębniących na koszach na śmieci i krzyczących teksty takie jak „Ludzie to sh*t”, przeczytaj te prawdziwe historie o żywym trupie, alkoholu, narkotykach i martwym ptaku w słoiku. Zespół stał się centrum sceny metalowej w późnych latach 90-tych, kiedy pojawili się w amerykańskim sercu jako prawdziwa ekstremalna metalowa wersja horroru devo, krzycząc o tym, jak bardzo nienawidzą wszystkiego, dopóki nie zaczęli pluć krwią. Prawdziwe historie Slipknota dorównują tym opisom.

 

W nieco nieprawdopodobny sposób Slipknot uderzył w ducha czasu, zespół „zniszczył” rówieśników z nu metalu, sprawiając, że prawdziwy metal znów stał się fajny, zanim New Wave of American Heavy Metal zmienił sposób patrzenia na ten rodzaj muzyki. Członkowie zespołu byli agresywni i nienawistni; można praktycznie usłyszeć wiatry rozpaczy, wiejące przez martwą pszenicę na obrzeżach miasteczka, w metaforycznej Iowa, w beznadziei i gwałtowności dwóch pierwszych albumów. Ich muzyka to czyste katharsis w formie metalu. Pierwszym tekstem na debiutanckim albumie Slipknota jest „Pain! Here come the pain”, a sam krążek sprzedał się w dwóch milionach egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych. Został także uznany przez czytelników Metal Injection trzecim najlepszym debiutem w historii i został przyjęty zarówno przez legalnych, uznanych muzyków death metalowych, podobnie jak przez fanów Korn i Kid Rock. Slipknot kontynuuje atak na mainstreamową scenę muzyczną od czasu swojego debiutu. Jeśli uważasz, że członkowie zespołu stają się miękcy  po ponad dwóch dekadach kariery, pomyśl jeszcze raz: Te historie pokazują ich skłonność do palenia, picia rzeczy, których nie powinno się pić czy walki na noże. Jeśli myślałeś, że maski, krzyki i antyspołeczny nihilizm to z ich strony gra, byłeś w błędzie. Większość zwariowanych faktów związanych z gwiazdami wiąże się z tym, że ktoś lubi dziwne jedzenie, ma wygórowane żądania podczas koncertów lub posiada kolekcję 50 sombrero. Tak nie jest w przypadku tych historii o Slipknot. Wygląda na to, że jedyną rzeczą, którą ci faceci lubią robić, jest próba połączenia się ze swoim szalonym zachowaniem. Jeśli nadal tu jesteś, to znaczy, że jesteś gotowy zanurzyć się w piekielnym bagnie Slipknota.

 

Wokalista Corey Taylor gdy miał 15 lat przedawkował, jego przyjaciele wyrzucali go do śmietnika

 

Corey Taylor masks 

 

Jaka jest najbardziej szalona rzecz, jaką robiłeś, kiedy byłeś nastolatkiem? Jeśli nie chodziło o przedawkowanie koksu i amfetaminy, a próbujesz zostać jednym z najbardziej znanych artystów metalowych na świecie, musisz poważnie przemyśleć swoje marzenia. W różnych wywiadach wokalista Slipknot Corey Taylor opisuje czas gdy mieszkał w parku przyczep w pobliżu Waterloo, IA w sposób, który przywodzi na myśl obraz przedstawiony w Gummo Harmony Korine, ale z większą ilością śmietników:

 

„W takim miejscu, są tylko dwie rzeczy do zrobienia, naprawdę - bierzesz narkotyki, lub sypiasz z kim tylko popadnie. Moda na Crank dopiero się zaczynała, a ja byłem totalnym maniakiem szybkości i uzależniłem się od kokainy. Pamiętam, że obudziłem się pewnego ranka, przedawkowałem, znajomi zamiast wywieźć mnie do szpitala, zabrali mnie gdzieś i wrzucili do kosza na śmieci, myśląc, że nie żyję. Nie mam butów, nie mam koszulki, mam krew na twarzy, jestem 12 mil od mojego domu i ruszyłem stamtąd, przez całą drogę do domu, myślałem o tym, że muszę się stąd wydostać.”

 

Gitarzysta Mick Thomson po pijaku, publicznie wdał się w bójkę na noże ze swoim bratem.

 

 

Mick Thomson, gargantuiczny gitarzysta Slipknot, zwany inaczej #7, jest potwierdzeniem powiedzenia „Możesz zabrać chłopca z Iowa, ale nie możesz wyciągnąć Iowy z chłopca.” W 2015 roku on i jego brat wdali się w kłótnię na trawniku przed domem w Clive, IA. Kiedy pojawiła się policja, znaleźli odurzonego gitarzystę z niezagrażającymi życiu, ale dość poważnymi ranami kłutymi. Bracia odmówili postawienia sobie nawzajem zarzutów, ale zostali oskarżeni o niebezpieczne zachowanie w miejscu publicznym. W czasie gdy wypadek miał miejsce, Thomson miał 42 lata.

 

Zanim zespół zyskał swoją ogromną sławę, Clown zachował rozkładającą się wronę w słoiku aby móc wąchaćać ją przed występami

 

 

Każdy wykonawca musi dostać się do właściwej przestrzeni, aby osiągnąć czystość w swojej sztuce. Dotyczy to zwłaszcza muzyków, których praca wymaga manualnej zręczności, atletyczności (przynajmniej dla perkusistów) i zdolności estradowych. Jedni się rozciągają przed koncertem, niektórzy robią wokalne rozgrzewki, inni jeżdżą na deskorolce lub oddają się pracy.

 

We wczesnych latach istnienia zespołu członkowie Slipknot mieli swój własny sposób na „wejście w nastrój” przed koncertem. Clown (perkusista Shawn Crahan) trzymał martwą wronę w słoiku, który pozwalał na swobodny rozkład. Przed każdym koncertem wdychał straszny zapach wraz z kolegami z zespołu. Sskończyli na zjedzeniu gnijącego ptaka.

 

DJ Sid Wilson mówił: „Mieliśmy martwego ptaka w słoiku. Clown trzymał go tam przez długi czas. Braliśmy to na scenę i wdychaliśmy, chcieliśmy doświadczyć jak zapach śmierci, posiadanie tego w sobie, przenosi cię do tego mrocznego miejsca. Sprawiłoby to, że natychmiast robiło się niedobrze (…)”

 

Drugi album Slipknot był nagrywany „dzięki” narkotykom, depresji, nienawiści i tendencjom samobójczym.

 

 

 

Podczas nagrywania drugiego albumu Slipknota, „Iowa”, wokalista Corey Taylor był emocjonalnie w tak złym miejscu, że sam skrzywdził się podczas nagrania: „Ciąłem się podczas nagrywania piosenek w studio. Krwawiłem wszędzie. Chciałem czegoś, nie obchodziło mnie co to było.”

 

Intro do albumu, utwór o nazwie „(515)”, składa się z warstwowych, udręczonych wrzasków i szumu. Krzyki zostały zaczerpnięte z nagrań DJ Sida Wilsona, który przeżył emocjonalne załamanie w kabinie wokalnej, ponieważ właśnie dowiedział się, że jego dziadek umarł.

 

Podczas gdy zespół nagrywał „Iowa”, jego menedżer, nieżyjący już Steve Richards, tworzył niepotrzebne napięcie między członkami zespołu. Jak wspomina Mick Thomson: „Co jakiś czas myślę, że może istnieć Bóg, który umieścił torbiel na pniu jego mózgu i spowodował, że stał się pieprzonym zombie. Próbowałem spowodować kłótnie między członkami zespołu, ponieważ tak długo, jak są zajęci, możesz ich wykorzystywać i okradać, a oni nie zauważają, ponieważ są zbyt pochłonięci głupim gównem, aby zobaczyć większy obraz.”

 

Clown w podobnie przygnębiający sposób wspomina okres tworzenie płyty: „To była katastrofa, ponieważ świat nas pochłonął. Narkotyki, kobiety, po prostu słuchanie: ‘Będziecie wielcy’. Każdy chce naszych pieniędzy, więc ten album wzbudza moją nienawiść, ale jest to brutalność w najlepszym wydaniu. Ludzie powtarzają: ‘Zróbcie kolejną Iowa’, a ja na to [wyciąga środkowy palec], ‘Usiądź na tym! Wiesz dlaczego? Wszyscy prawie przez niego zginęliśmy.’

To był zły czas. Były w naszym życiu różne środki odurzające. Byłem prawdopodobnie najgorszym możliwym mężem. Moja żona była wtedy bardzo chora. Czułem się naprawdę odizolowany, ponieważ nie mogłem być w tym momencie z nią. Tak więc ze smutku, że nie jesteśmy razem, jest też ta frustracja i gniew, że opiekuje się trojgiem dzieci, a my zostaliśmy okłamani na temat pieniędzy i wciąż nie mamy nic. Byłem po prostu ‘anty-wszyscy’ w zespole.”

 

Więcej o albumie Iowa i  Slipknot przeczytacie na groove.pl

Przypisane do Artysty: Slipknot , Albumu Iowa
Źródło artykułu: metalnexus.net