Nie dokazuj
Marek Grechuta
Album: Marek Grechuta & Anawa
Gatunek: Pop
Marek Grechuta - Marek Grechuta urodził się w Zamościu w 1945 roku. W dzieciństwie wyjechał z rodziną do Chylic pod Warszawą, ale w 1956 roku rodzina na powrót osiadła w Zamościu. W czasie pobytu w Chyli... Czytaj wiecej
4,9k
{{ like_int }}
Raportuj błędne lub niedziałające video - prześlij raport Dziękujemy za zaraportowanie tego video. Zajmiemy się tym problemem tak szybko jak będzie to możliwe.
Tekst oryginalny
Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
Wszyscy dobrze się bawili chociaż był wyjątek
Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
Nawet to że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
I gdy rozum tracił dla niej śmiała się klaskała

W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Młoda pani była jednak ciągle niepoważna
Aż do chwili kiedy nagle nagle wśród pokazu padły słowa

Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód
Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód

Innym razem zaproszony byłem na wernisaż
Na wystawę późną nocą w głębokich piwnicach
Czy to były płótna mistrza Jana czy Kantego nie pamiętam tego
Były tak obrazy wielkie płótna kolorowe
Z nieskromnymi kobietami szkice nastrojowe
Całe szczęście że naturą martwą jednak były

Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód
Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód

Byłą także inna chwila której nie zapomnę
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne
Przez dziewczynę z końca sali podobną do róży
Której taniec w sercu moim święty spokój zburzył
Wtedy zdarzył się niezwykły przedziwny wypadek
Sam już nie wiem jak to było trudno opowiadać
Jedno tylko dziś pamiętam jak jej zaśpiewałem
Usta milczą dusza śpiewa
Usta milczą świat rozbrzmiewa
Lecz dziewczyna nie słuchała tańcem już zajęta
W tańcu komuś zaśpiewała to co tak pamiętam

Nie dokazuj miły nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miły nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód
Nie dokazuj miły nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miły nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód

Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód
Nie dokazuj miła nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu miła nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód
Interpretacja utworu
Tekst stworzył(a)
Dziękujemy za wysłanie interpretacji
Nasi najlepsi redaktorzy przejrzą jej treść, gdy tylko będzie to możliwe.
Status swojej interpretacji możesz obserwować na stronie swojego profilu.
Dodaj interpretację
Jeśli wiesz o czym śpiewa wykonawca, potrafisz czytać "między wierszami" i znasz historię tego utworu, możesz dodać interpretację tekstu. Po sprawdzeniu przez naszych redaktorów, dodamy ją jako oficjalną interpretację utworu!

Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść interpretacji musi być wypełniona.

 

„Nie dokazuj” jest utworem opowiadającym o skomplikowanej miłości, którą obdarzył kobietę muzyk. Ta zaś lubiła skupiać na sobie uwagę mężczyzn. Stąd też w tekście odnalazł się wielki koncert, w którym muzyk pełnił główną funkcję. Jest też tam i owa kobieta, która zamiast słuchać, zajmowała swoje myśli czymś zupełnie innym. Czym? Graniem wielkiej pani, co spuentował Marek - „Nie dokazuj, przecież nie jest z Ciebie znowu taki cud”. Ten wielki koncert można porównać do życia, a grę tylko dla niej jako oddanie jej serca - zauroczenie się lub nawet zakochanie.

 

Gdy zobaczył piękną panią, która skradła jego serce, grał tylko dla niej, a ona wciąż pozostawała obojętna. Patrzył na nią, myślał o niej, a ona zamiast być coraz bliżej, stawała się coraz bardziej odległa.

 

Innym ważnym odnotowania momentem piosenki jest wernisaż, gdzie zaproszony na wystawę artysta spoglądał na namalowane kobiety, które nie chodziły za skromne, jednak żyły jedynie na płótnie. Ten kontrast pokazuje ideały wielu kobiet, które dyktują, by być niedostępną i bawić się uczuciami mężczyzn. Idolki te jednak nie żyją w standardach, w jakich przychodzi żyć ich fankom, dlatego też zwykle kończy się to tragedią. Stąd też rola mężczyzny z krwi i kości, jakim jest tu Marek, który to sprowadza dziewczynę na ziemię i wytłumaczy jej, że nie potrzebne są te zabawy w podchody. On chce dać jej czułość, ona pragnie adoracji - sensem utworu zatem jest to, by unikać takich sytuacji, gdy kobieta pragnie kokieterii, a mężczyzna stabilizacji. Należy unikać takich kobiet, w końcu same nie wiedzą czego pragną - nowej zabawki czy życia w zgodzie z mężczyzną.

 


Lub dodaj całkowicie nową interpretację - dodaj interpretację
Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść poprawki musi być wypełniona. Dziękujemy za wysłanie poprawki.
Komentarze
Utwory na albumie Marek Grechuta & Anawa
1.
4,9k
2.
1,5k
4.
1,5k
5.
1,4k
6.
1,4k
8.
752
9.
247
10.
156
Najpopularniejsze od Marek Grechuta
Polecane przez Groove
Popularne teksty