Piszesz tylko o północy
Imię na moim ekranie jak znak drogowy
Mówisz, że właśnie wyszłaś z imprezy
Mówisz, że możesz być w zasięgu mojego wzroku
Tak, jasne
Masz na twarzy lekki półuśmiech
Mówisz, jakbyś robiła mi przysługi
Pochylasz się, przysuwasz do stołka barowego
Wzrok opada, ale palce smarujesz masłem
Ty
Pojawiasz się dopiero po północy
Zachowujesz się, jakbyś mnie chciała
Głupiec
Obojętny
Jakbyś mnie prześladowała
Ale to ty spadasz
Nie gonię
Nie gonię
Krążysz, krążysz
Kochanie, teraz jestem w centrum, cholera
Jesteś tym, co się kręci
Kręcisz swoim pierścieniem, kiedy jesteś zdenerwowana
Śmiejesz się trochę za głośno, kiedy cię drażnię
Pytasz, czy byłem na debacie
A potem przysięgasz, że naprawdę nie potrzebujesz dowodu
Rzucasz aluzję, a potem się wycofujesz
Mówisz, że jesteś kiepska w byciu bezpośrednią
Kładziesz rękę na ramieniu
I jeszcze jej nie cofnęłaś
Powiedziałaś, że mogę odejść
Ale się nie ruszasz
Mówisz, że to nie ja
Ale to wydaje się prawdą
Trzymasz swoją drugą maskę
Zachowam spokój
Ty jakieś fajne ciuchy
Ledwo na ciebie patrzę (tak)