Tax Free
Malik Montana
To utwór manifestujący skrajnie nihilistyczną, uliczną tożsamość, w której luksus, przestępczość i przemoc są pokazane jako codzienność, a nie poza. Refren Malika Montany ustawia ton: pogarda wobec mainstreamowego rapu i środowiska hiphopowego, które – zdaniem narratorów – zatraciło autentyczność. Bogactwo (marki, hotele, łańcuchy), kontakty przestępcze i narkotyki są tu symbolami „real talku”, czyli życia poza systemem, bez potrzeby akceptacji czy moralnego usprawiedliwienia. To narracja „my kontra oni”, gdzie artyści stawiają się po stronie ulicy i brutalnej szczerości.
Zwrotki eskalują ten przekaz, epatując agresją i dehumanizacją, co ma podkreślić bezkompromisowość i brak hamulców. Przemoc słowna i obrazy przestępcze nie służą opowieści o konsekwencjach, lecz budowaniu wizerunku dominacji i strachu jako waluty społecznej. Jednocześnie tekst pokazuje pustkę tego świata — relacje są jednorazowe, wartości sprowadzone do pieniędzy i siły, a hip-hop staje się narzędziem prowokacji, nie refleksji. Całość działa jak celowo przerysowany portret subkultury, który ma szokować i odcinać się od „ładnego” rapu, nawet kosztem odpychania słuchacza.