Aberracja
Aberracja
Aberracja
Aberracja
Aberracja
Ten tekst to szczery, uliczny zapis chaosu myśli, frustracji i powtarzalności codzienności, gdzie piątek – zamiast nagrody – staje się źródłem rozczarowania. Podmiot miota się między luzem a poczuciem, że „zawsze coś musi zjebać”, gubi sens, plany i kierunek, a alkohol pełni funkcję chwilowego resetu i sposobu na bycie „odważnym” bez konsekwencji myślenia. Obrazy dzielni, monopoli, kapsli lecących na ziemię i rutynowych piątek budują klimat stagnacji, w której energia i impulsywność przykrywają brak sprawczości i realnego spełnienia, także w relacjach – dziewczyna jest widziana, ale on pozostaje niewidzialny.
Drugi plan tekstu to ironiczna modlitwa do piątku – „god bless friday please” – która obnaża pustkę tego cyklu: szkoła–dom–weekend, picie dla odstresowania, chwilowe kontakty bez głębi i emocjonalna prowizorka. Jest w tym pogodzenie się z bylejakością („jest w sumie okej”), ale też zmęczenie powtarzalnością i poczucie, że piątek zamiast wyzwalać, prześladuje. Całość brzmi jak autoportret młodego faceta zawieszonego między potrzebą luzu a niewypowiedzianą tęsknotą za czymś więcej niż kolejny weekend, który znów niczego nie zmieni.