Ten numer to surowy hołd dla poległych ludzi z najbliższego kręgu i jednocześnie zapis psychiki kogoś, kto dorastał w ciągłej gotowości do straty. Johnny staje się symbolem „nietykalnego” brata, którego śmierć łamie iluzję kontroli nad życiem i ulicą. Tatuaże i blizny nie są tu stylówką, tylko archiwum przeżyć — każda linijka podkreśla, że lojalność, honor i obecność „ramię w ramię” były realniejsze niż jakiekolwiek marzenia o spokojnej przyszłości.
Druga warstwa to portret traumy, która nie znika wraz z pieniędzmi ani statusem. Zarówno 21 Savage, jak i G Herbo pokazują, że sukces nie leczy strat, a jedynie przenosi je w inne otoczenie: dalej jest paranoia, poczucie winy i gniew wobec zdrady. Przemoc, broń i narkotyki nie są tu glorifikowane, tylko przedstawione jako jedyny znany mechanizm radzenia sobie z bólem — aż do momentu, gdy muzyka staje się jedyną formą ocalenia i kontroli nad chaosem, który wciąż siedzi pod skórą.