Don Airey
Don Airey
Don Airey
Don Airey
Ten tekst to apokaliptyczna wizja świata pogrążonego w chaosie, zniszczeniu i duchowym upadku. Już sam refren – z powtarzanym „Godz of war” i odwołaniem do łacińskiego „Dies Irae” (Dzień Gniewu) – zapowiada sąd ostateczny, nieunikniony moment rozliczenia. Bogowie wojny unoszą dłonie, a ludzie ślepo gonią za obietnicami, które są tylko duchami przeszłości. Obietnica raju zamieniła się w widmo – coś, czego już nie ma lub nigdy nie było naprawdę.
Pierwsze zwrotki uderzają mocnymi, religijnymi obrazami – niewolnicy szaleństwa, wspólne ukrzyżowanie, skrzydła ciemności. To świat bez nadziei, gdzie ci, którzy kiedyś mogli wierzyć, zostali zgaszeni i przybici do krzyża systemu. Katastrofa nie tylko jest bliska – ona już trwa. Ziemia topnieje, płonie, tonie w ogniu i wodzie jednocześnie – jakby sam żywioł zaczął się buntować.
W kolejnych partiach tekst przybiera formę manifestu – opisuje ekobójstwo, duchowe zepsucie i systematyczne niszczenie planety. "Jungle war", "green war", "heart attack" – to nie tylko dosłowne wojny, ale wojna z samym życiem, z naturą i ze sobą nawzajem. W wersach pobrzmiewa wołanie o przebudzenie, ale i świadomość, że może być już za późno.