To celebracja ucieczki od świata i codziennych obowiązków, ale nie w dramatycznym sensie — raczej w czułej, miękkiej formie zawieszenia. Podmiot liryczny świadomie wybiera bezruch, bliskość i intymność zamiast „ogarniania życia”. Wanna, sufit zamieniający się w gwiazdy, odcinanie się od zewnętrznego hałasu — to obrazy azylu, w którym czas zwalnia, a świat traci ostrość. To moment wytchnienia od grania ról, spełniania oczekiwań i „tańczenia do cudzych melodii”.
Drugi poziom to dojrzała decyzja o niebyciu produktywnym — choćby na chwilę. Podmiot wie, że całe życie będzie czas na kompromisy, ostrożność i półśrodki, dlatego teraz wybiera eskapizm i bycie „away with the fairies” — trochę naiwnie, trochę magicznie, ale bardzo świadomie. Miłość nie jest tu burzą ani obsesją, tylko bezpiecznym zawieszeniem, wspólnym oddechem. To piosenka o pozwoleniu sobie na luksus nicnierobienia i bycia razem, bez poczucia winy, bez planu, bez presji.