Joanna Newsom
Joanna Newsom
Joanna Newsom
Joanna Newsom
Joanna Newsom
Piosenka to melancholijna, poetycka opowieść o miłości, która skończyła się dawno temu, ale wspomnienia o niej trwają jak echo. Bohaterka wspomina czasy, gdy „czas był tylko linią, którą mi karmiłeś, gdy chciałeś zostać" – rozmawiali cicho jak kreda do bladego rana. Teraz ma „cały czas na świecie", co brzmi jak gorzka wolność po rozstaniu. Pyta: „Czy należałeś do mnie? Czy twoje serce odpoczywało? Gdy żałobne gołębie wyły nam pieśń o strasznie bezbożnej bezprawności miłości". Leżała nieruchomo jak śmierć do świtu, po czym wyrwała się z tej bezprawności.
Teraz wędruje po czystych terenach swojego „cętkowanego sanatorium" – bez płaszcza siedzi wśród pleśni, żując żywicę. Światło przez sosny, gęste jak melasa – i tak czas mija, i tak, moje serce, nadchodzi jutro. Czuje go siedzącego z świerszczami, lojalne serce odmierzające bliskość ciemności. Próbuje odgadnąć powody, śpi jak żołnierz bez odpoczynku – ale nie ma zdrady tam, gdzie jest tylko bezprawie. W ostatnim tygodniu ostatniego roku strzelała ślepo przez potok do czarnego niedźwiedzia, który ją zbudził nocą. Patrzyła jak on śpi, powtarzając modlitwy – „dasz miłości pchnięcie i staje się terrorem". Zna go tylko trochę, ale on był wszystkim – teraz to dawno minęło. Życzy mu dobrze za wzgórzem i doliną, za linią stanową. „Idź, mała gołębico" – kończy z czułością i akceptacją straty.