Red Fang
Red Fang
Red Fang
Ten tekst to surowy, brutalny manifest wewnętrznego rozkładu – krótkiego, ale ciężkiego jak uderzenie młotem. "Half man, half dead" – narrator nie jest już w pełni żywy, ale jeszcze nie martwy. Istnieje gdzieś pomiędzy – zawieszony, pusty, wyjałowiony. To egzystencja bez krwi, a może właśnie z czarną krwią – symbolem zatrucia, mroku, nieludzkości.
Powtarzające się "I'm a dead man" to nie tylko deklaracja stanu fizycznego, ale też psychicznego – człowiek pozbawiony nadziei, sensu, wewnętrznie wypalony. I nagle – "Murder the mountains" – zaskakujące, prawie apokaliptyczne wezwanie do zniszczenia tego, co trwałe, monumentalne, wieczne. Góry jako symbol siły, natury, wyższości – zostają potraktowane jak coś, co trzeba unicestwić. Może dlatego, że są zbyt stabilne w świecie, w którym wszystko w bohaterze się rozpada.
Tekst jest skrajnie minimalistyczny, ale w tej prostocie drzemie ogromny ciężar. To głos człowieka, który nie krzyczy, bo nie ma już siły – tylko powtarza jak mantra swoją śmierć za życia. Brutalny, ciemny, czysty gniew bez ozdobników. Jak ostatnie słowa przed całkowitym zanikiem.