Lamb of God
Lamb of God
Lamb of God
Lamb of God
Lamb of God
"St. Catherine’s Wheel" to piosenka wydana 13 marca 2026 roku w ramach dziesiątego albumu studyjnego amerykańskiego zespołu metalowego Lamb of God. Wydawnictwo noszące tytuł "Into Oblivion" ukazało się za pośrednictwem wytwórni Epic Records. "St. Catherine's Wheel" to utwór o machinie zniszczenia – zarówno zewnętrznej machinie upadku społecznego, jak i wewnętrznej machinie współudziału, bałwochwalstwa i samooszukiwania.
Lamb of God wykorzystuje historyczne narzędzie tortur jako metaforę systemów, które zmuszają ludzi do posłuszeństwa, oraz cyklu przemocy i fałszu, który podtrzymuje te systemy. Tytuł nawiązuje do Koła Katarzyny, narzędzia tortur z czasów męczeństwa św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Zgodnie z podaniami, została skazana na śmierć na kolczastym kole łamiącym, ale gdy go dotknęła, koło cudownie się roztrzaskało. W utworze obraz jest odwrócony: koło zamiast się roztrzaskać, obraca się dalej, a my jesteśmy do niego przywiązani, gdy nas miażdży. Cud wyzwolenia został zastąpiony niekończącą się torturą.
"St. Catherine's Wheel" to utwór o życiu w systemie, który nas miażdży, jednocześnie odmawiając całkowitego zniszczenia. Nazywa siły – syntetyczne horyzonty, ukrytych strażników, patologiczne bałwochwalstwo, erozję prawdy – które tworzą nasz obecny stan. Dzieli ludzkość na tych, którzy zginają kolana, i tych, którzy trzymają bat, a następnie odrzuca obie kategorie. Uznaje, że koło się kręci, że dni okrucieństwa są prawdziwe i że wszyscy się na nim znajdujemy, czy tego chcemy, czy nie.
Narrator oświadcza: te dni okrucieństwa nie mogą nas złamać. Nie nie chcą – nie mogą. To stwierdzenie jest ontologiczne, jest w nas coś, czego koło nie może dosięgnąć, coś, co pozostaje nienaruszone pomimo obrotu. Czym to coś jest, piosenka nie mówi. Po prostu potwierdza tego istnienie, pozostawia to tam. Koło się kręci. Dni okrucieństwa trwają. I gdzieś na tym kole, spętani, ale nie złamani, jesteśmy – będąc świadkami, odrzucając, trwając. Cud świętej Katarzyny jeszcze się nie dokonał. Ale możliwość nienaruszalności, czegoś, czego koło nie może dosięgnąć, trwa.
Tak na temat projektu wypowiedział się Mark Morton: "Dla mnie ten album to przestrzeń do kreatywnego oddychania i brak poczucia, że musimy podążać za trendami czy oczekiwaniami. To miłe uczucie być niezależnym od jakichkolwiek planów, poza skupieniem się wokół idei: 'Po prostu twórzmy muzykę, którą uważamy za fajną', od której tak naprawdę wszystko się zaczęło".
Randy Blythe dodał: "Bo właśnie tam zmierzamy. Ogólnie rzecz biorąc, album opowiada o postępującym i gwałtownym rozpadzie umowy społecznej, szczególnie tutaj, w Ameryce. Teraz akceptowalne są rzeczy, które jeszcze 20 lat temu przerażałyby ludzi".