(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
Ten utwór opowiada o długotrwałej ucieczce przed sobą i życiem, które stopniowo zamienia się w emocjonalne zamrożenie. Podmiot liryczny od lat „biegnie”, ale nie dociera nigdzie — utknął w zimnie, apatii i rutynie codzienności, pośrodku Ameryki, miasta i własnej głowy. Alkohol, izolacja, zmiana masek i chowanie się przed światem są próbą przetrwania, a nie rozwiązaniem. To historia człowieka zmęczonego ciągłą walką, który obserwuje, jak ludzie wokół niego upadają, ukrywają swoje wnętrza i toną we własnych problemach, udając, że wszystko jest w porządku.
Drugi poziom tekstu jest bardziej introspekcyjny i filozoficzny — narrator zdaje sobie sprawę, że żyje na granicy wypalenia, że traci fragmenty swoich marzeń i tożsamości, oferując się światu tylko po to, by ktoś go wysłuchał. Pojawia się pragnienie nowego początku, świata wolnego od fałszywych bogów, destrukcyjnych systemów i pustych obietnic, ale jednocześnie świadomość, że to może być tylko iluzja. Refren wzmacnia motyw obserwowania upadku — „ludzi spadających jak anioły” — co symbolizuje utratę niewinności, sensu i wewnętrznej prawdy w świecie, który nagradza ucieczkę zamiast konfrontacji z samym sobą.