(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
(n1nth)cloud
Ten tekst opowiada o utknięciu w życiu, rozczarowaniu dorosłością i stopniowej utracie wiary w siebie oraz w obietnice, które kiedyś wydawały się oczywiste. Podmiot liryczny wspomina czasy, gdy polegał tylko na sobie, a dziś funkcjonuje mechanicznie, „licząc liczby”, uwięziony w rutynie i własnych schematach. Pojawia się motyw krążenia w kółko, dysfunkcyjnych marzeń i prób zachowania trzeźwości — dosłownej lub symbolicznej. To refleksja nad starzeniem się, powtarzalnością cykli i koniecznością obniżania oczekiwań, by móc w ogóle iść dalej, mimo świadomości nieuchronnego końca.
Druga zwrotka rozszerza tę perspektywę na krytykę „amerykańskiego snu”, który zamiast wolności przynosi zniewolenie i życie jak marionetka na sznurku. Mimo obrazów bycia „sześć stóp pod ziemią” pojawia się też nuta nadziei: życie można składać kawałek po kawałku, naprawiać błędy, wynurzać się spod presji i próbować jeszcze raz. Autor przyznaje się do niespełnionych obietnic, ale jednocześnie podkreśla znaczenie pozytywnego nastawienia, dawania czegoś światu i podejmowania ryzyka. Całość zamyka się w myśli, że sens życia rodzi się właśnie w działaniu i rozwoju — bo gdy wszystko się składa, nie da się żyć, patrząc wyłącznie na to, że na końcu czeka tylko koniec.