Luchè
Luchè
Luchè
Luchè
Utwór jest melancholijną refleksją nad niespełnioną miłością i tęsknotą za idealnym związkiem, co doskonale oddaje powtarzający się refren: "Gdybyś była/to było takie, jakbym chciał, byłoby niesamowicie". Luchè kreśli portret skomplikowanej relacji z kobietą, którą postrzega jako osobę potrzebującą kontroli (zodiakalna Panna), ukrywającą swoje prawdziwe emocje za słowami, mimo że jej mimika często zdradza więcej. On sam, choć nieśmiały i skrywający dawne rany ("każdy siniak pokryty tatuażem"), czuje się przy niej jednocześnie ożywiony i niestabilny ("żywy, ale na krawędzi"), a także nieustannie oceniany. Przyznaje, że obie strony nie są gotowe na stworzenie głębokiej więzi, często uciekając w powierzchowne interakcje ("wolimy dawać ciało niż duszę") i unikając prawdziwego zaangażowania, mimo wewnętrznego pragnienia autentyczności i bycia sobą "bez maski".
Anglojęzyczna zwrotka Kaash Paige wprowadza perspektywę drugiej strony, która również wyraża rozczarowanie partnerem – jego pozorowaną obojętnością ("Wygląda na to, że ci nawet nie zależy"), niedostępnością i brakiem chęci do zmiany swojego życia dla związku. Choć wspomina o potencjale "pozaziemskiej miłości", zderza to z brakiem realnego zaangażowania i emocjonalnym dystansem, który sprawia, że jej "serce już jest martwe". Utwór maluje obraz relacji pełnej niewykorzystanego potencjału, która grzęźnie we wzajemnej niepewności, potrzebie kontroli jednej ze stron, lęku przed prawdziwą bliskością oraz być może w nieświadomym powielaniu negatywnych wzorców z przeszłości. Ostatecznie obie strony zdają się odczuwać, że ich związek mógłby być "niesamowity", gdyby tylko oni sami lub okoliczności pozwoliły na pokonanie wewnętrznych barier i lęków.